Jak to się stało, że robię to, co robię, chociaż z wykształcenia jestem dietetykiem?
Bardzo często, gdy to wyjdzie w rozmowie, uczniowie dziwią się, że nie jestem filologiem. Co ciekawe, przed podjęciem współpracy chyba nigdy nikt nie zapytał mnie o to, jakie skończyłam studia. To dużo mówi o tym, co jest tak naprawdę ważne.
Zgadzam się, że u nauczyciela wartość stanowią przede wszystkim inne rzeczy, począwszy od umiejętności językowych i predyspozycji do nauczania, poprzez zaangażowanie i nastawienie na budowanie relacji, a skończywszy na inspirowaniu ucznia do rozwoju.
Pasję do języka angielskiego odkryłam kiedy byłam nastolatką. Z czasem okazało się, że nauczanie go sprawia mi przyjemność, a po studiach doszłam do wniosku, że mogłabym zajmować się tym full-time. Obecnie mam już ponad 7 lat doświadczenia w nauczaniu angielskiego, dużo radości z faktu, że to robię i stałych, zadowolonych uczniów zmotywowanych swoimi postępami. Jestem bardzo wdzięczna, jak wielu z nich przyszło do mnie z polecenia.
Rozważałam oczywiście studiowanie filologii, ale nie wydawało mi się to dobrym pomysłem. Nieszczególnie interesowały mnie wtedy literatura i historia. Interesował mnie sam język i jego praktyczne wykorzystanie, a to zainteresowanie i tak zamierzałam rozwijać niezależnie od wybranych studiów. Angielski pojawił się w moim życiu zanim jeszcze poszłam do szkoły, ale dopiero w wieku 14 lat odkryłam jaki jest fascynujący i zaczęłam intensywnie go chłonąć – podczas wyjazdów za granicę, nawiązując znajomości online, oglądając filmy, czytając książki i stosując szereg innych mniej lub bardziej tradycyjnych metod nauki, włączając w to lekcje z różnymi nauczycielami.
Poza angielskim uczyłam się też francuskiego i odrobinę niemieckiego, tak że byłam w stanie faktycznie dogadać się w tych językach. Perspektywa ucznia jest mi bliska cały czas i wierzę, że pozwala mi być lepszym nauczycielem. Osiągnęłam już najwyższy poziom biegłości językowej (C2), ale cały czas rozwijam swoją wiedzę i nie wyobrażam sobie, żeby przestać.
Będąc dietetykiem pracowałam też jako wykładowca na uczelni, ale najbardziej lubiłam udzielać indywidualnych konsultacji dietetycznych. Nauczyłam się wówczas jak pracować nad nastawieniem psychicznym i nawykami dla osiągania celów. Ich rola jest fundamentalna tak samo w przypadku celów językowych, przy czym wcale nie chodzi o żmudną drogę pełną wyrzeczeń, tylko sprytną i przemyślaną strategię. Dodatkowo, zamiast fiksowania się na celu, zachęcam Cię do cieszenia się z drogi do niego. Możesz cieszyć się z procesu, jeśli ufasz, że Twoje zaangażowanie jest dobrze ukierunkowane – a to jest już coś, o co ja zatroszczę się za Ciebie.
Jeszcze jednym ważnym faktem na mój temat jest to, że kocham zwierzęta, a w szczególności koty. Och, bardzo kocham koty. Świadczy o tym fakt, że nazwałam firmę The Feline Way of English. Można przetłumaczyć to jako „koci sposób na angielski”, czyli uczenie się go tak, jak robiłyby to koty. Posiadają one wiele cech, którymi warto się inspirować, gdy uczymy się języka obcego: są uważne i skoncentrowane na obecnej chwili, ciekawskie, nastawione na przyjemność i zabawę, a także zdeterminowane i nieustępliwe.
Do zobaczenia na blogu, instagramie feline_english i w newsletterze! 🙂
Zapisz się do newslettera. Otrzymasz metody na przełamanie trzech kluczowych problemów, które blokują Twoją językową płynność.
Sprawdź swoją skrzynkę e-mail (również folder SPAM i OFERTY). Na Twój adres mailowy wysłałam wiadomość z prośbą o potwierdzenie subskrypcji.
Jeśli tego nie zrobisz, nie otrzymasz maila z przewodnikiem o tym, co blokuje Twoje flow w angielskim!